Magazyn Muzyczny Heart & Soul

Whispering Sons - The Great Calm recenzja płyty

<< Wróć do Recenzje

10 marca 2024

Wyd. 23.02.2024

PIAS

 

W marcu 2020 roku eksplodowała pandemia, miesiąc wcześniej miała miejsce zupełnie inna, tym razem pozytywna eksplozja. Epicentrum wybuchu był krakowski Klub Studio, gdzie 4 lutego, jako support Editors, zagrała grupa Whispering Sons. Znałem wcześniej studyjne nagrania belgijskich artystów, jednak tego, co zobaczyłem na scenie, nie można porównać z wcześniejszymi doznaniami. Czterech młodych muzyków wraz z wokalistką przez cały występ roztrzaskiwali moją głowę na milion kawałków, by za chwilę sklejać ją przy pomocy niewidzialnej muzycznej substancji. To spoiwo zostało już we mnie na zawsze, wzrosło w mój umysł, żyje i nieprzerwanie każe mi śledzić wszelkie artystyczne poczynania Whispering Sons.

 

Od koncertu minęły cztery lata, w tym czasie zespół wydał wiele singli oraz album Several Others (2021), a 23 lutego 2024 miała miejsce premiera najnowszej płyty Whispering Sons, zatytułowanej The Great Calm.

 

Od pierwszego dźwięku, od pierwszego taktu, od pierwszego słowa zaśpiewanego przez Fenne Kuppens, uświadomiłem sobie, że tak naprawdę nie trafiłem, jak może sugerować tytuł albumu, do krainy wielkiego spokoju. Miejsca, które wypełnia muzyka skomponowana i zagrana przez Whispering Sons, to nie miejska przestrzeń nasycona łagodności, spokojnym, monotonnym życiem, schematyczną i na pozór bezpieczną codziennością. Sploty nerwów są tu naprężony jak lina na sekundę przez zerwaniem. Ulicami płynie lawa. Jest gorąca, wybucha i rozpryskuje się, gdy zderza się z chłodem miasta. Porywa i niesie nas do przodu. Brak hamulca bezpieczeństwa, miejsc na postój i chwilę wytchnienia. Ostre powierzchnie – uwaga – mogą kaleczyć, lecz bardziej perwersyjnie i podniecająco niż boleśnie. Zagubienie w czasie skonstruowane ze wspomnień przeszłości, inny, lecz jednak jakby znajomy, ukryty w zakamarkach pamięci wymiar.

 

There is nothing to keep me here

Behind every bend

Another memory

Rearing its ugly head

I clamp onto the steering wheel

Another tearful street

Same pain, same grief

 

Krew płynie z ran nieustająco, jak niewyczerpane źródło, a hemoglobina zamiast tlenu staje się nośnikiem słów i dźwięków. Można rozsmarować ją na całym ciele, wetrzeć w skórę, by jeszcze mocniej poczuć ich siłę i zapach, by zamienić jej czerwień w obrazy malowane na zimnym płótnie przez artystę wizjonera, artystę mędrca, artystę boga, artystę, który wie o nas wszystko. Za plecami czai się coś złowieszczego, a jednocześnie pociągającego.Tak trudno się oprzeć. To zaproszenie do wspólnej gry, której końca nikt nie jest w stanie przewidzieć. Mierzenia się z demonami przeszłości, bólem, depresją, pustką z jednoczesną możliwością decydowania, czy pozostać we wnętrzu spalonego samochodu z okładki The Great Calm, stopić się jak gorący plastik, połączyć z nim w jednolitą, szarą masę unicestwienia, czy uznać że w zwęglonych cząstkach została zamknięta przeszłość.

 

Whispering Sons skonstruowali najnowszy album w taki sposób, by każdy mógł odnaleźć w nim własne demony, ale również swoja wewnętrzną siłę. Moc, która rodzi się w umyśle i poruszy mięśnie, by wykonać krok ku przyszłości, w stronę światła. Jasności, którą dostrzeżemy tylko wtedy, gdy zerwiemy przesłaniającą ją kotarę utkaną z traumatycznych wspomnień.

 

Muzycznie belgijski kwintet pozostaje wierny wypracowanemu na wcześniejszych albumach brzmieniu, surowej stylistyce, gęstej, oklejającej słuchacza atmosferze połączonej z poruszającą energią. Wszyscy, którzy śledzą twórczość zespołu od początku, z pewnością łatwo dostrzegą różnice między poszczególnymi wydawnictwami Whispering Sons, jednocześnie zauważając jak komfortowo poruszają się z mrocznej stylistyce, stopniując ją umiejętnie na każdym albumie. Jak depresja i zagubienie przełamywane jest nadzieją. Fenne Kuppens balansuje między pesymizmem, a pozytywną wizją tego, co może nastąpić. Raz wydaje się być koleżanką ze szkolnej ławy Iana Curtisa, by za chwilę stać się osobą potrafiącą odnaleźć drogę, którą śmiało może kroczyć ku przyszłości.

 

Album The Great Calm, już dziś, mogę śmiało umieścić na jednym z czołowych miejsc rodzącej się listy najważniejszych płyt 2024 roku. Będę do niego wracał, by burzył mój spokój, pokazując jednocześnie, że coś jeszcze można i warto. Co? Niech każdy sam odpowie sobie na na to pytanie, a najnowsza płyty Whispering Sons, niech będzie do tego przyczynkiem.

 

(pk)

 

https://www.facebook.com/WhisperingSons

 

https://www.whisperingsons.com/

 

Jeśli podoba Ci się to, co robimy wesprzyj naszą stronę KLIKNIJ TU i postaw nam wirtualną kawę.