Niezależnie od tego, ilu muzyków przewinęło się przez skład, czy jak wielkie triumfy grupa święciła w latach osiemdziesiątych we współpracy z gitarzystką Brix, to właśnie przenikliwy głos Smitha był tym, co napędzało i spajało każdy kolejny projekt.

 

Wyczekiwana premiera „Post Script” zyskuje na znaczeniu także w świetle ostatnich zawirowań wokół prawnego i artystycznego dziedzictwa The Fall. Próby kontynuowania tradycji zespołu przez byłych członków pod szyldem House Of All spotkały się z wyraźnym sprzeciwem ze strony spadkobierców wokalisty. Nadchodząca płyta omija ten spór  – to materiał w pełni autoryzowany przez rodzinę i zarządców spuścizny Smitha. Przed rozpoczęciem oficjalnej przedsprzedaży jedno jest pewne -  „Post Script” będzie ostatecznym, formalnym zamknięciem dyskografii jednej z najważniejszych brytyjskich formacji post-punkowych.

 

Jeśli podoba Ci się to, co robimy  KLIKNIJ TU i wesprzyj naszą stronę.

 

Click HERE to support our website.

 

Foto: By Cernunnos XPP Yaun - Own work, CC BY-SA 3.0

 

 

Magazyn Muzyczny Heart & Soul

Post Script - nowa płyta The Fall

<< Wróć do Aktualności

15 czerwca 2026

Osiem lat po śmierci Marka E. Smitha fonograficzne archiwa brytyjskiego undergroundu otwierają się, by zaprezentować światu nieoczekiwany, finałowy rozdział w historii The Fall. Dyskografia grupy, opierającej się przez ponad cztery dekady na charyzmie swojego bezkompromisowego lidera, powiększy się wkrótce o pośmiertne wydawnictwo. Album zatytułowany „Post Script”, to zbiór dziewięciu kompozycji zarejestrowanych jeszcze przed odejściem frontmana. Jak przekonuje Ed Blaney, dawny menedżer i współpracownik formacji, finalne miksy brzmią znakomicie, a zbliżająca się premiera budzi ogromne zainteresowanie na scenie niezależnej.

 

Dla fanów to szczególnie ważna wiadomość, zwłaszcza że od ukazania się „New Facts Emerge” – ostatniego albumu wydanego za życia artysty – minęła już niemal dekada. Mark E. Smith, mimo wyniszczającej choroby nowotworowej, do samego końca hołdował surowemu etosowi pracy, nie odpuszczając ani sceny, ani studia nagraniowego. Ukończony właśnie materiał stanowi proste świadectwo jego artystycznego uporu. To dokładnie ten sam buntowniczy nerw, który zrodził się pod wpływem historycznego występu Sex Pistols w 1976 roku i przez kolejne dekady napędzał muzyczną maszynę z Manchesteru.