Magazyn Muzyczny Heart & Soul

John Foxx - Metamatic w 46. rocznicę premiery.

<< Wróć do Recenzje

18 stycznia 2026

18 stycznia 1980 roku ukazał się album, który dla Johna Foxxa był nie tyle kolejnym etapem kariery, co częściowym zerwaniem z dotychczasową tożsamością artystyczną. Metamatic nie powstał w próżni – był logicznym finałem procesu zapoczątkowanego jeszcze w czasach Ultravox, gdy syntezatory stopniowo zajmowały miejsce gitar i zmieniały język zespołu, a futurystyczna wizja świata coraz mocniej dominowała nad rockową ekspresją. Odejście Foxxa z zespołu nastąpiło wcześniej, ale dopiero ten album w pełni unaocznił, jak daleko zamierzał się posunąć.

 

Już sam tytuł płyty to jakby wytyczenie nowej, artystycznej drogi Foxxa. Muzyk sięgnął po nazwę Metamatic, inspirowaną twórczością Jeana Tinguely’ego szwajcarskiego artysty znanego z kinetycznych, często prowizorycznych konstrukcji, które wprawione w ruch obnażały absurd technicznego postępu i mechanicznej produkcji. Odwołanie do wspomnianej estetyki nie oznacza jednak ślepej fascynacji maszyną jako narzędziem kreacji, lecz raczej samym procesem, ruchem i utratą kontroli nad systemem, który zaczyna żyć własnym rytmem. W tym sensie Foxx nie celebruje technologii, lecz chłodno ją obserwuje i perfidnie wykorzystuje.

 

Brzmieniowo Metamatic jest albumem skrajnie zdyscyplinowanym. Foxx zredukował środki wyrazu do minimum, opierając całość na analogowych syntezatorach – przede wszystkim ARP Odyssey i Minimoogu – oraz automacie perkusyjnym Roland CR-78. Rejestracja w niewielkim, studiu nadała nagraniom suchą, pozbawioną pogłosu fakturę. Nie ma tu prób maskowania ograniczeń technicznych - przeciwnie, ich obecność staje się częścią estetyki. Dźwięki są ostre, oszczędne, często pozostawione niemal nagie, jakby Foxx chciał podkreślić ich użytkowy, funkcjonalny charakter.

Wokal pełni rolę szczególną. Foxx śpiewa chłodno, z wyraźnym dystansem, często brzmiąc bardziej jak raportujący narrator, niż klasyczny frontman. Jego głos nie dominuje, wtapia się w muzykę, podporządkowany jej rytmicznej strukturze - mocno zdystansowany, chłodny, czasem brzmiący jak echo z przyszłości – nie jest ozdobą, lecz elementem maszyny, niczym kolejna ścieżka syntezatora. To świadomy zabieg, którego odniesienie można dostrzec również w samych tekstach, których celem staje się opisanie stanu egzystencjalnego zawieszenia w świecie podporządkowanym technologii i codziennej monotonii.

 

Lirycznie Metamatic krąży wokół motywów miejskich: przejść podziemnych, autostrad, anonimowych przestrzeni i relacji pozbawionych intymności. To wizja rzeczywistości, w której człowiek funkcjonuje jak element infrastruktury, a emocje zostają zredukowane do sygnałów. W tym sensie album bliski jest literackiemu imaginarium J.G. Ballarda, którego fascynacja nowoczesną architekturą, psychologią izolacji i estetyką betonu znajduje tu dźwiękowy odpowiednik. Foxx nie ilustruje tych idei wprost, ale konsekwentnie buduje świat, w którym urbanistyczny krajobraz kształtuje świadomość jednostki.

 

Kompozycje są krótkie, zwarte, często oparte na repetycji. Zamiast klasycznych refrenów pojawiają się motywy, które powracają niczym sygnały emitowane przez system. Obok utworów o wyraźnym rytmicznym napędzie pojawiają się fragmenty instrumentalne, sprowadzone do pulsującego beatu i kilku syntetycznych fraz. Całość sprawia wrażenie dźwiękowego cyklu, w którym poszczególne kompozycje są kolejnymi segmentami większej całości, a nie autonomicznymi piosenkami.

 

W momencie premiery Metamatic wyróżniał się na tle rodzącej się fali muzyki syntezatorowej. Foxx poszedł dalej niż większość swoich muzycznych rówieśników - zrezygnował z popowej przystępności, nie szukał kompromisu między eksperymentem, a formą schematycznych, lekkich piosenek. Mimo to album znalazł szerokie grono odbiorców, co potwierdziło, że jego wizja trafiła w czuły punkt epoki – czasu przyspieszenia technologicznego i rosnącego poczucia alienacji.

 

Z dzisiejszej perspektywy Metamatic jawi się jako płyta formacyjna dla wielu późniejszych nurtów - od cold wave i minimal synth, po bardziej nowoczesne odmiany elektroniki. Jej wpływ nie polegał na kopiowaniu konkretnych rozwiązań, lecz na pokazaniu, że elektronika może być nośnikiem poważnej, spójnej narracji opowiadającej o współczesności. Po 46 latach Metamatic nie brzmi jak archiwalny dokument. Jego chłód i precyzja nadal działają, być może nawet silniej w świecie przesyconym dźwiękiem i nadmiarem bodźców. Foxx stworzył płytę, która nie tyle przewidywała przyszłość, ile trafnie opisywała mechanizmy już obecne, które z czasem ewoluowały, nie zawsze w pozytywnym tego słowa znaczeniu – i właśnie dlatego pozostaje tak aktualna.

 

 

Jeśli podoba Ci się to, co robimy  KLIKNIJ TU i wesprzyj naszą stronę.

 

Click HERE to support our website.