Działalność mediolańskiej formacji Der Blaue Reiter przypadła na wyjątkowo krótki, lecz intensywny czas dla włoskiej sceny alternatywnej. Zespół w pełnym składzie funkcjonował zaledwie od grudnia 1980 do lipca 1981 roku, by później kontynuować aktywność jako duet aż do ostatecznego zakończenia działalności w 1983 roku. Album Epitaph nie jest więc jedynie zwykłym wydawnictwem archiwalnym. To precyzyjna dokumentacja drogi artystycznej muzyków, którzy mimo braku kontraktu płytowego w latach 80., stworzyli wizję wyprzedzającą ówczesne realia rynkowe. Dzięki staraniom hiszpańskiej wytwórni Dead Wax Records nagrania te odzyskały w 2019 roku należne im miejsce w historii nurtu.
Wszystko zaczęło się od fascynacji. Stefano Tirone, wówczas gitarzysta, pod wpływem albumu Unknown Pleasures grupy Joy Division, postanowił porzucić dotychczasowy instrument na rzecz basu. Urzekły go liryczne, wysunięte na pierwszy plan linie Petera Hooka, które w estetyce post-punkowej przestały pełnić funkcję wyłącznie rytmiczną. Tirone poszukiwał partnerów do realizacji nowych pomysłów, co doprowadziło do spotkania ze Stefano Mazzolą w październiku 1980 roku w mediolańskim sklepie płytowym Zabriskie Point. Artyści postanowili połączyć siły i spleść w żywą materię swoje muzyczne pomysły. Mazzola, rówież gitarzysta, zaproponował, by ich wspólny projekt nosił nazwę - Der Blaue Reiter. Inspiracja była głęboko osobista i malarska – ojciec Mazzoli, artysta malarz, przyjaźnił się z Felixem Klee, synem słynnego Paula Klee, jednego z kluczowych twórców ekspresjonistycznego nurtu „Błękitny Jeździec” z 1911 roku. Nazwa ta idealnie korespondowała z ich dążeniem do syntezy sztuk i poszukiwania nowej ekspresji w surowym, industrialnym świecie.
Skład zespołu szybko uzupełniły osobowości o podobnych muzycznych fascynacjach. W klubie Vidicon – jednym z najważniejszych miejsc na mapie mediolańskiej nowej fali – duet poznał Davide Pandiniego. Pandini, inspirujący się metodami pracy Briana Eno, operował minimalistycznym zestawem elektronicznym złożonym z syntezatora Korg MS10 i automatu perkusyjnego EKO Rhythmaker. Do grupy dołączył także wokalista Massimo Malesani, którego niski, mroczny głos idealnie współgrał z kompozycjami Tirone. Zespół pracował wówczas bardzo intensywnie, a tempo prób nabrało zawrotnego tempa, aby zdążyć z materiałem na debiutancki koncert w kwietniu 1981 roku. Na tę okazję do zespołu dołączył perkusista Federico Di Bonaventura, który miał nadać kompozycjom niezbędnej na żywo dynamiki.
Mimo obiecujących początków i rotacji w składzie – przez zespół przewinęli się także Andrea Poggi oraz Didi Bellotti – zmiana zainteresowań muzycznych doprowadziła do rozpadu grupy. Tirone i Mazzola, zafascynowani nowofalowym brzmieniem łączonym z funkiem, powołali do życia projekt State of Art. Jednak zanim Der Blaue Reiter definitywnie przeszedł do historii, w styczniu 1983 roku jego założyciele weszli do studia, by zarejestrować większość koncertowego repertuaru. Samodzielnie obsługując wszystkie instrumenty i partie wokalne, stworzyli finalny testament formacji. Te właśnie sesje, uratowane z archiwalnych taśm, tworzą trzon płyty Epitaph. Muzycznie album jest świadectwem przejścia od post-punkowej motoryki do chłodnego minimal wave. Dominują tu repetytywne sekwencje i ascetyczne linie basu, które oddają izolację industrialnego Mediolanu tamtych lat. Utwory takie jak Through Glasses czy Perspective nie są efektem studyjnej kalkulacji, lecz zapisu autentycznych poszukiwań w duchu lo-fi. dobitnie pokazując, w jaki sposób zespół potrafił budować napięcie za pomocą bardzo oszczędnych środków i zdystansowanej narracji. Dzięki starannej rekonstrukcji dźwięku z oryginalnych nośników, płyta oddaje surowość analogowej elektroniki początku lat 80., pozostając wolną od współczesnych, cyfrowych upiększeń. To dokumentacja momentu, w którym amatorska pasja do nowych technologii pozwoliła stworzyć brzmienie wyprzedzające swój czas, a które przez dekady istniało jedynie w formie prywatnych zapisów.
Brzmienie mediolańskiego duetu było bezpośrednim pokłosiem zderzenia brytyjskiej nowej fali z futurystycznym dziedzictwem Włoch. Stefano Tirone i Stefano Mazzoli tworzyli w cieniu industrialnej metropolii, co odcisnęło piętno na surowości nagrań. Ich wyobraźnia karmiła się mechanicznym rygorem Kraftwerk, jednak to lokalny kontekst nadał ich kompozycjom specyficznego dramatyzmu. Fascynacja możliwościami syntezatorów pozwalała na całkowitą niezależność od struktur rockowych, co czyniło ich naturalnymi sojusznikami podziemnej sceny elektronicznej. Epitaph nie jest więc jedynie zbiorem pamiątek. To pełnoprawne dzieło, które redefiniuje historię włoskiej alternatywy. Dokumentuje moment, w którym amatorska pasja spotkała się z artystyczną wizją na tyle silną, by przetrwać dekady i ostatecznie wybrzmieć z mocą, której próżno szukać w wielu współczesnych produkcjach. To esencja cold wave – muzyka pustki, która wypełnia przestrzeń emocjami o najwyższym stopniu czystości.
Jeśli podoba Ci się to, co robimy KLIKNIJ TU i wesprzyj naszą stronę.
Click HERE to support our website.